Życzenia rozmarzonej socjal-feministki
Przeglądając najnowszy Newseek (12-18.12.11), natknąłem się na krótki felietonik Barbary Labudy, w którym to.. No właśnie, sam nie wiem co, ponieważ autorka nawet nie przedstawia żadnych tez, niczego nie dochodzi, nic nie udowadnia; ot, wyraża chyba swoje życzenie. Zastanawiam się tylko, jak ktoś może opublikować tak infantylny i nic niewnoszący tekst. Pozwolę sobie na przytoczenie go w całości:
W nieodległej przyszłości powstanie sfederowana unia Europy oparta na wielokulturowych społecznościach obywatelskich. Narodzą się i będą w niej działać prawdziwe ponadnarodowe, paneuropejskie partie, a pierwsza z nich powstanie w… Polsce i Niemczech. Relacje między ludźmi będą budowane na zaufaniu, nie na lękach. Współzawodnictwo ustąpi miejsca współdziałaniu. Społeczeństwa będą na siebie patrzeć przychylnie, okazując zrozumienie, szacunek i wsparcie. Wolny rynek przestanie być dogmatem i wyłonią się nowe formy ekonomicznej wymiany*. Ze zdziwieniem wspominać będziemy stare czasy, gdy państwa, bezustannie walczące ze sobą o prymat choćby w malutkim regionie kontynentu, wywoływały konflikty polityczne i zbrojne, a rządzenie często oznaczało kontrolowanie innych, podejście bez serca, wytwarzanie podziałów i wrogości.
Już dziś przecież rozumiemy, że każdy przygotowany jest do życia pełnego akceptacji, zadowolenia, sprawiedliwości i nieskrępowanego rozwoju.
Innymi słowy, proletariusze wszystkich krajów, łączcie się?
*pogrubienie moje.
~zG